Minaretom dziękujemy!  

Posted in ,


Trudno opisać zaskoczenie z jakim przyjąłem informację że Szwajcarzy w ogólnonarodowym referendum opowiedzieli się większością 60% głosów za zakazem budowania minaretów przy meczetach. Relacjonowana w mediach kampania przed referendum ukazywała zwolenników zakazu jako skrajnych prawicowców, islamofobów oraz szowinistów, podkreślając jednocześnie iż stanowią jedynie małe odsetek wszystkich obywateli Konfederacji.

Coraz mniejsze zdziwienie budzi apel katolickich hierarchów oraz protestanckich dostojników kościelnych w którym nie kryją swojego oburzenia decyzją Szwajcarów. Zdawać się może że losy mniejszości muzułmańskiej w Europie zachodniej leży im bardziej na sercu aniżeli sytuacja wyznawców Chrystusa w krajach islamskich.

Wspólnotę muzułmańską w Szwajcarii (ok 5% tj.350-400tys.) stanowią głównie imigranci z Turcji i krajów byłej Jugosławii. Jeszcze niedawno można by spokojnie dodać, że są to muzułmanie wyznający "liberalną" wersją islamu. Niestety od kilku lat na przestrzeni całej Europy dokonuje się nieustanny proces radykalizacji islamu.

Decyzja Szwajcarów, tu o dziwo zgadzam się z redaktorem Brunczem, nie jest wymierzona w islam jako religii części obywateli Szwajcarii, ale symbolizujący przez samą budowlę polityczny islam zwany islamizmem. Islamizm nie jest już jedynie religią, staje się społeczno-polityczną ideologią w swoich wartościach wykluczającą idee wyrastające na gruncie europejskiej wolności (demokracja) oraz chrześcijaństwa.

Przeglądając bośniackie fora natrafiłem na wpis nawołujący Arabię Saudyjską do interwencji, w celu nadania muzułmanom pełnych praw. W komentarzu do tegoż wpisu pojawił się post informujący że przeszło 1,5mln chrześcijan w AS nie ma prawa do jakiegokolwiek nabożeństwa nie wspominając o budowie świątyni. Trzeba podkreślić że referendum nie dotyczyło budowy meczetów, a jedynie minaretów które pełnią nie tylko rolę miejsca z którego muezzin zwołuje ummę na modlitwę, ale także jest to symbol dominacji i siły.

W Szwajcarii jak i większości państw Europy zabroniony jest publiczny adhan (azan - wezwanie do modlitwy) także sam sens budowy minaretu jako spełniającego religijną funkcję jest bezpodstawny. Warto nadmienić, że w Szwajcarii isnieje przeszło 200 meczetów z których jedynie 4 posiadają zewnętrzne minarety.

Polityczna poprawność, złudzenie multi-kulti paraliżują w obronie europejskich wartości społeczeństwa zachodnie, na tym tle decyzja Szwajcarów rodzi nadzieje.

Odszedł patriarcha  

Posted in ,


Dziś przed południem na B92 Info pojawił się smutny komunikat - odszedł Jego Świątobliwość, arcybiskup Peću, metropolita belgradzko-karlowaczki, patriarcha serbski Pavle.
Urodzony jako Gojko Stojczewić(Гојко Стојчевић) we wsi Kućanci (ówczesne Austro-Węgry, dziś Chorwacja) 95 lat temu, urząd patriarszy sprawował od 1990.

We wszystkich programach w serbskiej telewizji poświęconym osobie zmarłego Patriarchy opodkreśla sie jego skromność (zamiast drogich limuzyn wolał belgradzkie trolejbusy) oraz empatię na problemy zwykłych ludzi. O zmarłym liderze Serbskiej Cerkwii Prawosławnej bardzo ciepło wypowiedział się podczas wieczornej liturgii "greckokatolickiej" ks. Vladislav Varga. W kilku słowach przed końcowym błogosławieństwem przywołał mały epizod kiedy to serbski Caritas zbierał datki na pomoc dla Cerkwii Prawosławnej, i kiedy ks.Varga pojawił się z darami w patriarchacie usłyczał miłe słowa o braterskiej miłości i wdzięczności od zmarłego dzisiejszego ranka patriarchy. Kończąc wspomnienie Śp.Pavla, ks.Varga powiedział "święty człowiek odszedł do nieba".

Następce p.Pavla poznamy najwcześniej za 40 dni, wtedy to zgodnie z Prawem Kanonicznym SCP zbierze się Synod w celu wyboru 44tego Patriarchy Serbów. Pogrzeb się w czwartek w monasterze Rakovickim o 13.30, a liturgia pożegnalna o 7.30 w Sabornej Cerkwi oraz rekwiem (opelo) w Chramie św. Sawy o 11.Na uroczystości pogrzebowe przybędzie JŚw. Patriarcha ekumeniczny Bartłomiej I oraz zwierzchnik rosyjskiej Cerkwii Cyryl.

Poniżej zrobione przed kilkunastoma minutami zdjęcia sprzed Sabornej Cerkwi gdzie ponad kilkuset metrowa kolejka czeka aby oddać ostatnią cześć swojemu Pasterzowi.











Vječnaja pamiat [']['][']

Nowa mapa Bałkan?  

Posted in


Deszcz, zimno i ciągnące się w nieskończoność wieczory pozwalają na dziecinne, czasem i głupie rozważania. Ostatnio wyobraziłem sobie, że to moja ręka kreśli granicę między dawnymi republikami "niebożki" Jugosławii.
Oto com wydumał... przedstawiam dwie mapy które pokrótce postaram się skomentować i wytłumaczyć się z takich a nie innych kreśleń.


Pierwsza mapa jest moim zdaniem dość umiarkowana, co za tym idzie najbardziej realna. Bośnia i Hercegowina została w dużej mierze podzielona na trzy części - Srpska Republika która i w obecnym charakterze BiH ma autonomię została przyłączona do Serbii właściwej. Po secesji Czarnogóry z federacji z Serbią, ta druga straciła strategiczny dostęp do morza, w celu małej rekompensaty za utratę Kosowa, które jak widać na karcie jest przedstawione w granicach Albanii - wytyczyłem niewielki przesmyk w okolicach Herceg-Novi w Czarnogórze jako serbski dostęp do morza. Z Federacji bośniacko-chorwackiej wydzieliłem tereny w przeważającej części zamieszkane przez Chorwatów i tak zwaną Herceg-Bosne scaliłem z macierzą Chorwacją. Z pozostałych terenów zostanie utworzona Republika Bośni składająca się z dwóch części - zachodniej i wschodniej. Pomimo iż na terenach zaznaczonych jako Bośnia są dość spore enklawy Chorwatów a także i Serbów będzie to bardzo mono-etniczne państwo.

Czy taki scenariusz może się zrealizować?

Moim zdaniem lepszym scenariuszem było by całkowite podzielenie Bośnii i Hercegowiny przez Serbię i Chorwację. Podobnie jak nie ma narodu Kosowarów, Kosowian czy jak się oni zwą, tak i trudno postrzegać Bośniaków (lepsze określenie Muzułmanie) jako inny od chorwackiego czy serbskiego narodu. Odwoływanie się do królestwa Bośni autorstwa Tvrtko I jest zważywszy na charakter średniowiecznej Bośni nonsensem. O ile średniowieczna Bośnia nękana różnymi herezjami jak bogomilizm pozostawała chrześcijańska (sami Bośniacy określali siebie jako "Dobrzy Chrześcijanie" >Dobri Krstjani<) o tyle Bośnia dzisiejsza jako się jako enklawa tureckiego jak i wahabickiego islamu. Tak jak na dłuższą metę Kosowo musi połączyć się z Albanią, tak los BiH jest przesądzony.

Mija miesiąc...  

Posted in ,

http://img35.imageshack.us/img35/5629/zemun.jpg

Stare przysłowie że szczęśliwi czasu nie mierzą po raz kolejny zwycięsko wychodzi z konfrontacją z rzeczywistością. Powoli mija miesiąc odkąd zawitałem do Białogrodu, czy jak to inni wolą Belgradu i ... przyznać muszę, że troszkę już go polubiłem. Parafrazując tytuł książki zastrzelonego w zamachu byłego premiera Serbii Zorana Đjinđića Belgrad to miejsce "ni na istoku, ni na zapadu" (ani na wschodzie, ani zachodzie), jak to zwykle bywa takie mieszanki dodają kolorytu i jak magnez przyciągają swoją wyjątkowością.

O granicznym charakterze Belgradu, ale i Serbii w ogóle może świadczyć to że napisy na witrynach, bilbordy na ulicach pisane są tak cyrylicą jak i łacinką. Ale to nie tylko alfabet ale i architektura, wystarczy zobaczyć saborną cerkiew św. Michała Archanioła, która niczym barokowy (sic!) gigant trzyma straż nad potureckim Kalemegdanem. To także zemuńskie kościoły, gdzie nawet najbystrzejsze oko nie zgadnie który to katolicki, a który prawosławny.
O Belgradzie jako mieście przyjdzie jeszcze czas napisać więcej po powrocie do Polski, dziś w telegraficznym wkrócie (dla zainteresowanych af kors) co tu u mnie słychać.

Okazało się że z wynajmu mieszkania nici, można się było tego spodziewać, zważywszy że miesiąc październik nie jest najlepszym do szukania kwatery. Ale... ale nie mieszkam pod mostem. Razem z kolegą znaleźliśmy bardzo przyjazny hostel w samym centrum miasta za dość rozsądną jak to mówią Serbowie "para". Łazienka jest, ba nawet prywatna, kuchnia jest, wifi też... ba aby wywołać zazdrość u szanownego czytelnika jest i pokój telewizyjny no i dla palących miejsce z całkiem znośnym zestawem stereo . Jednym słowem - grzech narzekać.

Jak na przyszłego-niedoszłego konwertyty na uniatyzm znalazłem i miejsce gdzie się ksiądz "modli tyłem do ludzi" i w języku którego nikt nie rozumie... szkoda tylko że liturgia, celebrowana przez władykę Vladislav Vargę jest jedynie co drugą niedzielę. Jak przystało na pochodzenie o.Vladislava (Rusin) celebra jest po "naszemu" czyli w scs a kazanie zaczyna się coś jakby po słowacku, później jakby ukraiński (zamiast irszy jest horszy) a kończy się po serbsku. Na liturgię (niedziela, godz. 17, kaplica w siedzibie Caritasu ul. Višegradska 23) głównie przychodzi garstka starszych państwa (około 20 osób).

Co do rzymskich kościołów byłem na mszy na razie w dwóch - św. Piotra na ul. Macedońskiej i katedrze na ul. Krunjskiej... najchętniej nic bym nie pisał o celebracji tychże mszy, dodam jedynie że w żadnej nie usłyszałem ani Glorii, Kyrie czy Agnus Dei. Zamiast tego pan na gitarce zapodawał wydaje się ciekawsze aranżację - eh, chciałoby się napisać "do NOMu polskiego - tęskno mi Panie!". (zdj. po prawej o.Varga)

Ale dość wylewania łeż! Może to nie koresponduje z tematyką tego bloga ale znalazłem także całkiem fajną i co najważniejsze niedrogą siłownię (po serb. teretana, czyż nie urokliwe słówko?). Jakby ktoś się pytał to najlepsza pljeskavica w mieście jest na Zelenim Venacu, a zamiast Jelenia polecam tureckie, ale rozlewane w Serbii EFES.

Nie mógłbym zapomnieć o 25 beogradskim Jazz Festivalu. Wielką niespodzianką dla mnie była obecność Tomasza Stańko. Quintet Tomasza Stańko zgrmadził niemal całą halę Domu Sindiara i przez ponad 1,5 godzinę dostarczał niesamowitych emocji. Niestety nie wszystkie koncerty były tak dobre jak Stańki czy choćby Ithmary Koorax, nota bene polskiej żydówki z Brazyli - największą klapą okazał się występ brytyjskiego bandu Red Snapper, cóż elektroniczny jazzo-funky coś tam nie jest tym co lubię.

Życie w Belgradzie byłoby pewnie i prostrze gdyby nieuleczalny chorwatofilizm autora tegoż bloga! Ileż to już nocy (sic!) upłyneło przy ostrych, lecz ciągle kulturalnych dysput z gospodarzami hostelu o wyższości Serbów nad Chorwatami i odwrotnie. Ruskim targiem osiągneliśmy kompromis, że pozwalam im być rusofilami a oni mi kroatofilem.
Spyta ktoś o Kosowo, ale samobójcą nie jestem tematu unikam, zdania nie zmieniłem.
Wiele chciałbym napisać, ale powoli kończy mi się macedoński Vranac, za oknem ciągle pada no i minęła już 1!

Ah... nie napisałem po com tu przybył, tak też szybciutko nadrabiam wpadkie i oświadczam iż przybyłem zbierać źródła na niewątpliwie wybitną pracę magisterską. Niestety postępu prac nie zanotowałem tak też i pisać nie ma o czym.

Fotki dłączę z czase i pozdrawiam z nie do końca słonecznego i ciepłego Grodu nad Sawą i Dunajem.
(zdj. widok na Sawę z Kalemegdanu)

Polacy w Bośni  

Posted in , ,

Bałkany dla wielu kojarzą się ( i słusznie) w wielo- narodowym, etnicznym tyglem gdzie jak w najlepszym daniu mieszają się ze sobą wszelkie możliwe przeciwieństwa. Myśląc o składzie etnicznym Bałkanów przychodzą na myśl różne narodowości ale rzadko pojawia się… polska. Czy Polacy podczas licznych migracji omijali Bałkany na rzecz zachodniej Europy?

Serfując ostatnio w sieci naszedłem dość ciekawy chorwacki (aby nie było żem nie obiektywny) tekst o losach dość licznej diaspory polskiej na terytorium obecnej federacji Bośni i Hercegowiny. Postanowiłem w miarę swoich możliwości i znajomości chorwackiego przetłumaczyć ten artykuł.

——————————-

HUSNIJA KAMBEROVIC

Na podstawie archiwalnych materiałów źródłowych w niniejszej pracy analizuje się proces przesiedlenia Polaków z Bośni i Hercegowiny w 1946r, w uwzględnieniem ich ogólnego położenia już po zakończeniu II Wojny Światowej.
Stosunek komunistycznych władz do mniejszości narodowych na terytorium Bośni i Hercegowiny po zakończeniu IIWŚ wielce był określony ogólnym stosunkiem do kwestii narodowej, ale i strategicznym ukierunkowaniem i określeniem władz do przyszłej struktury społeczeństwa i stosunkom wewnątrz wspólnoty państw komunistycznych w której to Bośnia i Hercegowina jako integralna część Jugosławii należała.

Stosunek wobec polskiej mniejszości narodowej jest jednakże pod wieloma względami charakterystyczny. Przede wszystkim mowa jest o ludności która do omawianego okresu od przeszło pół wieka w zwartych grupach zamieszkiwała niektóre regiony Bośni i Hercegowiny, w których to w znacznej mierze brała udział w lokalnej partyzantce, gdzie posiadali także jeden własny batalion, a wreście o ludności, której rodzima ojczyzna należała do kręgu “przyjacielskich komunistycznych państw”.
Pomimo tego, zaraz po zakończeniu wojny rozpoczeły się negocjacje i przygotowania do przesiedlenia Polaków z terytorium BiH do Polski, które to w 1946r. zrealizowano.

Polacy osiedlili się w Bośni i Hercegowinie za czasów panowania cesarstwa Austro-Węgierskiego. Istniały dwie grupy polskich osadników: jednią stanowili ci Polacy którzy mówili językiem polskim i byli rzymskimi katolikami, a drugą Ukraińcy z ukraińskim językiem i greckokatolickim wyznaniem. Obie społeczności pochodziły z Galicji. Ocenia się, że w BiH w roku 1930 było ih około 20tys. z czego połowę stanowili rzymskokatolicy, a połowę unici.

Pod koniec IIWŚ w BiH żyło nadal ponad 15tys Polaków, na konferencji 1 lipca 1945 roku wyrazili oni chęć powrotu do Polski. Z takim wnioskiem ich delegacja skontaktowała się z premierem BiH Rodoljubem Colakovićem, który to obiecał pomoc w przesiedlenie. Po tym wydarzeniu polscy przedstawiciele, którym przewodniczyli Jan Komus, Jan Urban i niejaki Rożmus zwrócili się do ambasady Republiki Polskiej w Belgradzie, gdzie także otrzymali poparcie dla swoich działań. Rodoljub Colaković o tym rozmawiał także z Josipem Brozem (Tito).

Gdy na tym poziomie uzyskano zgodę, polska delegacja wyjechała do Polski na rozmowy z polskimi władzami o swoim powrocie. Spotkała się z polskim prezydentem, ministrem spraw wewnętrznych oraz zagranicznych, a po pozytywnych odpowiedziach odbyła wizytę na Dolny Śląsk gdzie wybrała teren na przyszłe osiedlenie.

Jednakże, problem pojawił się z chwilą kiedy władza Jugosławii nie chciała przyznać odszkodowania za nieruchomości tj. domy i ziemie które Polacy zostawiali. Jugosławia nawet zażądała od Polski aby ta zapłaciła jej za bydło i żywność którą Polacy zabiorą ze sobą w czase przesiedlenia. Z tegoż powodu delegaci polskiej mniejszości w Jugosławii 6 grudnia 1945r skierowali list do Josipa Broz, w którym żądali aby wątpliwości wokół ich przesiedlenia czym prędziej się rozwiązały.

Oświadczyli jak następuje:

1. Za otrzymane ziemie i domy w Polsce musimy zapłacić w ratach, a tu w Jugosławii zostawiamy je bez jakiejkolwiek rekompensaty.2. Za nasze bydło i jedzenie, które wywozimy , Polska musiała by płacić, a my którzy jesteśmy zainteresowani musielibyśmy na nowo od polskiego państwa kupować swoją własność. 3. Tutaj wiele krwii ofiarowaliśmy walcząc w ruchu narodowowyzwoleńczym, gdzie najlepsi synowie oddali swoje życie za wolność, a także dawaliśmy wiele w naturze dla N.O.V (Narodowa Armia Wyzwoleńcza) i pasywnych regionów. 4. Okupant a szczególnie četnicy, z powodu zwartego udziału w N.O.P (wcześniejsza nazwa N.O.V) okradali, podpalali i mordowali wielu z nas. 5. I dzisiaj polskie osadnictwo w Bośni narażona jest na terror četników, a niemal połowa ludności uciekło ze swoich wiosek i schroniła się z miastach i slawońskich wsiach, gdzie głodna, goła bosa szuka ratunku”.

(cz.II) W tym liście tylko pod koniec wskazuje się na bardzo złą sytuację w której żyli Polacy. Vasilj Semak, krajowy przedstawiciel z Prnjavora, pod koniec sierpnia 1945r. o ich położeniu obszernie pisał ministrowi spraw wewnętrznych BiH. Semak mówił że w Pnjavorze serbscy chłopi palą domy Polaków, Ukraińców i Czechów ” i to pod egidą četników” Aby potwierdzić swoje oświadczenie, Semak dołącza jeden protokół który napisała Anka Demanjčuk z wioski Rasavice pod Prnjavorem, z którym widzi się jak chłopi serbscy “wspólnie z četnickimi elementami” okradają i mordują Polaków robiąc na nich presję aby się przenieśli do Polski. W protokole który podpisali Vaso Cvilj i Iwan Dutko czytamy

Członkowie zarządu gminy Rasavac oświadczają co następuję: Chłopi serbscy mówią: Dlaczego nie przesiedlicie się Galicjanie? Przesiedlcie się z naszej ziemi albo was wyrżniemy. Jeżeli się nie wyniesiecie zabijemy was. Wójt wioski (nazwa wioski i imię wójta nie jest czytelne – H.K.) jest bardzo dobrym człowiekiem i broni nas na każdym kroku, tak samo i on jest myślenia jak mówi: co chcesz bracie, motłoch to motłoch (org. raja ). On się buntuje i nie chce was

Departament wewnętrznych spraw okręgu narodowego komitetu Banja Luka zgłosił 4 grudnia 1945 ministerstwu spraw wewnętrznych BiH że Semak relacjonuje prawdziwie. Okręgowy komitet jako wytłumaczenie dla takiego zachowania mas Serbów w stosunku do Polaków i Ukraińców podaje

Postawa mniejszości wobec Ludowego ruchu wyzwolenia (NOP) . Serbowie, którzy, podczas wojny byli prześladowani bez sympatii spoglądali na te mniejszości. Wykorzystując taki nastrój grupy četnickie rozpoczęły terror>> Przy wsparciu dużej części i serbskich mas, aby przyspieszyć decyzję Polaków i Ukraińców że się przesiedlą.

Na niepozazdroszczenia los Polaków wskazuje jedna informacja z Srpca. Powiatowy narodowy komitet Srpac 12 listopada 1945r. informował że “Polacy jak i Ukraińcy (z tego terenu H.K) każdego dnia opuszczają swoje domy i uciekają z powodu rabunków ze strony serbskich mieszkańców (autochtonów) którym pomagają czetnickie bandy”. W okresie od 25 grudnia 1945r. do 25 stycznia 1946r. z Srpca z ogólnej liczby 5700 Polaków (860rodzin) uciekło aż 2482 osób, z czego 1241 w kierunku Prnjavora (579 domów), 1123 w kierunku Dervente (197 domów) i 118 do Slavonii (22 domy).

Polski ambasador 25 grudnia 1945r. odwiedził Prnjavor. Rezultatem tychże odwiedzin było utworzenie specjalnych wiejskich straży broniących swoich domostw. Broń dostarczana była przez władze, a kontrolą nad utworzoną milicją miała milicja jugosłowiańska i narodowy komitet w Prnjaorze. Prawdopodobnie wspomniana wizyta przyczyniła się także do przyspieszenia podpisania Protokołu między Polską a Jugosławia o przesiedleniu Polaków z Jugosławii. Protokół “sporządzony w dwóch egzemplarzach po polsku i serbsku” został podpisany 2 stycznia 1946r. Zgodnie z tym protokołem każdy imigrant pisemnie oświadczył, że przesiedla się dobrowolnie i że rezygnuje z pozostawianej w Jugosławii nieruchomości. Przesiedleńcy mogli ze sobą zabrać jedynie meble, maszyny rolnicze, narzędzie rzemieślnicze, po dwie krowy, dwa konie oraz trzy kozy i świnie.

Protokół podpisali w imieniu jugosłowiańskiego rządu Vladimir Velebit, zastępca ministra spraw zagranicznych, a w imieniu Republiki Polskiej Jan Karol Wendle, nadzwyczajny i pełnomocny Ambasador w Jugosławii. W celu przeprowadzenia tych prac przewidziano utworzenie mieszanej komisji jugosławiańsko-polskiej “która dopilnowała by całej pracy przy przesiedlaniu Polaków“.

Od 1945 działała i komisja dla przejmowania mienia polskich kolonistów, która 29 grudnia 1945 wydała jedną instrukcje aby w każdym powiecie gdzie są Polacy założyć powiatowe komisje i w każdym lokalnym narodowym komitecie gdzie mieszkają Polacy, aby ustanowić lokalne administrację. Ich celem było doniesienie wszystkich nazwisk Polaków którzy się przesiedlają w celu prowadzenia nadzoru nad ich własnością aby nie uległy zniszczeniu czy kradzieży. Szczególnie się podkreśla to że “trzeba w szczególności raportować o niszczeniu, sprzedaży budynków, drzwi, okien, lasów, sadów ze strony samych Polaków, którzy dobrowolnie opuszczają swoje domy” Ponadto władze BiH 24 stycznia 1946 zadecydowały o powołaniu jeszcze jednej komisji na terytorium banjaluckiego okręgu. “Komisja w założeniu miała posiadać w sumie 18 członków, a prezesem miałby być Mišo Jakanović. “

Podczas podpisywania Protokołu i przygotowaniu przesiedlenia, rozpoczął się i proces ich koncentrowania i grupowania, robiąc możliwie najlepsze warunki dla przeżycia do definitywnego powrotu do Polski. Na konferencji o pytaniach o przesiedleniu Polaków banialuckiego okręgu zdecydowano 29 stycznia 1946 roku,zaznaczono jako widoczny proces dosiedlania polskich rodzin z innych powiatów do Prnjawora i jego okolicy. Polacy uzasadniają to “niepewnością wiosek i ich osobiste i własnościowe zagrożenie” z powodu częstych četnickich napadów i ogólnie atmosferą przemocy nad Polakami.

Za ten proces koncentracji Polaków władze obwiniali nich samych, twierdząc że sie to szczególnie zintensyfikowało po powrocie polskiej delegacji z Polski, ponieważ “niektóre osoby z ich delegacji, która udała się do Polski, po swoim powrocie oznajmiła Polakom, że się przesiedlą do Polski i że pierwsi pojadą ci, którzy opuścili swoje domy. Było to powodem opuszczania przez wielu Polaków swoje majątki i z tego powodu tracili mieszkalne i powstałe budynki, jak i sady i lasy. Ponadto zawłaszczali pojedyncze części swojego majątku, chociaż wiedzieli, że nie mogą tego czynić “. Powiatowe władzę z Srpca dowiedziały się, że między Polakami szerzy się pogłoska, że „ osiedlą się jako pierwsi ci którzy pozostali bez domów i którzy będą blisko komunikacji, w związku z czym nastąpił ich odpływ do Slavonii, Derventu i Prnjavora”. W odróżnieniu od Pnjavora i Srpca, Polacy w powiecie Laktaši (około 300 domostw, największym stopniu w Lijevce Polju) nie spanikowali i nie było dużego niezorganizowanego przesiedlania, podobnie na obszarze Bosanske Gradiške (około 182 rodzin z ponad 900 ludźmi). Podobnie było na obszarze powiatu Banja Luka (49 rodzin z około 310 ludźmi, jedyne co budziło tu wątpliwości to „czy przesiedlenie jest dobrowolne czy obowiązkowe” ).

Na takie zarzuty reagował Jan Dordzejewski, oświadczając że Polacy “nie zasłużyli aby o nich w taki sposób mówić, oraz że i oni także walczyli o tą ziemię“. Polacy nie uciekali bez potrzeby ze swoich domów, lecz była to forma ratowania życia Ignjaz Kunezki powiedział że „są nieprawidłowe praktyki ze strony milicji w stosunku do Polaków. Polacy nie byli w stanie sami bronić się przeciwko četnickim bandom w swoich wioskach, ponieważ armia jedynie przechodziła tymi terenami, czasami się tylko zatrzymując”.

Sam proces wysiedlania trwał od 28 marca do początku listopada 1946 roku.

Transportowanie odbywało pociągami z czteroma kompozycjami z 40 wagonami, które ubezpieczał polski rząd. W pierwszych siedmiu transportach w marcu i kwietniu 1946r. z powiatów Prnjaor, Derenta i Srbac wysiedlono 765 rodzin z przeszło 4657 członkami. W następnych czterech transportach, od początku maja do 13 maja wysiedlono jeszcze 444 rodzin z 2213 członkami. Zatem do 13 maja w 11 konwojach wysiedlono 1209 rodzin z sumą 6870 Polaków, i to z powiatów Prnjavora i Derenta, i zbiegli Polacy z powiatu Srbac. Wszystkie te konwoje przejeżdżały przez Slavonskog Broda. Następne konwoje, którymi wysiedleni Polacy przedostali z Srpca i powiatów Bos. Gradiška i Laktaši odjechały wkrótce i to przez dworzec kolejowy w Okučanach. Najpierw z miejscowości Devetine, powiat Laktaši, 15 maja w dwunastym transporcie wysiedlono 115 rodzin z 590 osobami. W trzynastym transporcie 25 maja odjechało 88 rodzin z 608 osobami z wioski Nowy i Stary Martinac, powiat Srbac, i kilka rodzin z pozostałych wiosek tego samego powiatu.

Czternastym transportem 30 maja odjechało 104 rodziny z 630 osobami z wioski Grabašnice – powiat Srbac i kilka rodzin z wioski Inadol, Rakovac, Selišta i Srdević tego samego powiatu. Piętnastym transportem 31 maja przesiedlone zostały 134 rodziny z 714 członkami z wioski Gumjera powiat Srbac i kilka rodzin z wioski Novi Martinac i Graganović z tego samego powiatu, i jedna rodzina z Devetina – powiat Laktaši. Szesnastym transportem 1 czerwca wysiedlono 143 rodziny z 676 członkami z wioski Gumjero i Novi Martinac – powiat Srbac i 45 rodzin z Indija, które się tam schroniły jeszcze w czasie wojny uciekając z powiatów Prnjavor i Srbac. Siedemnastym transport wyruszył 12 czerwca i nim wysiedlono 115 rodzin z 661 osobami. Tym transportem wyruszyli Polacy z wioski Novi Martinac, Nozicki, Stari Martinac i Bukala – powiat Srbac.

W osiemnastym transporcie 16 czerwca wysiedlono 96 rodzin z 533 członkami, 9 rodzin z powiatu Prnjavor, a pozostałych z powiatu Srbac. Dziewiętnastym transportem 19 czerwca zostały wysiedlone 103 rodziny z 652 osobami, z których 7 rodzin z powiatu Laktaši, a pozostałe z powiatu Srbac. Dwudziestym transportem 25 czerwca wysiedlono 96 rodzin z 482 osobami, z których 26 rodzin z powiatu Bos. Gradiška, 3 z powiatu Prnjavor, a pozostali z powiatu Srbac. Dwudziestym pierwszym transportem 5 lipca wysiedlono 89 rodzin z 426 członkami i to z wioski Gornji Bakinci – powiat Laktaši i Petrovo Selo – powiat Bosanska Gradiška.

Dwudziestym drugim transportem 7 lipca zostały wysiedlone 74 rodziny z 343 osobami, i to z wioski Troselja Karajzovac – powiat Bosanska Gradiška. Kolejnym transportem 10 lipca wysiedlono 91 rodzin z 451 członkami z terytorium powiatu Bos. Gradiška i Laktaši. Dwudziestym czwartym transportem 14 lipca wysiedlono 55 rodzin z 316 członkami, z których 41 rodzin z powiatu Laktaši i 14 rodzin z innych różnych powiatów. W dwudziestym piątym transportem 23 lipca wysiedlono 92 rodziny z 324 osobami z wiosek Celinovac i Cerovljani powiat Bosanska Gradiška. Dwudziestym szóstym transportem 26 lipca wysiedlono 87 rodzin z 458 członkami, z których 69 rodzin z powiatu Banja Luka i Bos. Novi, a 18 rodzin z różnych innych powiatów.

Po tym wysiedlanie się znacznie się spowalnia ponieważ poczynają zbierać się Polacy z Chorwacji, którzy to nie zajmowali tak kompaktowej przestrzeni jak w Bośni, dlatego też i było ich ciężej wysiedlić. Polacy w Bośni ponownie wyruszyli trzydziestym pierwszym transportem 16 października, kiedy wysiedlono 65 rodzin z 272 osobami, z terytorium powiatu Derenta i pojedyncze rodziny z pozostałych powiatów Bośni i Hercegowiny. W ostatnim trzydziestym drugim konwoju który odjechał 2 listopada, wysiedlono pozostałą część Polaków z Bośni.

Informację o liczbie wysiedlonych Polaków i własności którą zostawili czy zabrali ze sobą, które Jugosłowiańska komisja ds. repatriacji Polaków w kończącym raporcie 2 listopada 1946 roku przedstawiła władzy Bośni i Hercegowiny, pojawiają się różnicę niżeli przy zsumowanych z osobna wszystkich danych z konwojów, ale różnicę nie są duże i odzwierciedlają ogólną tendencję prowadzenia statystyk, które wykazywały oznaki braku konsekwencji, aniżeli zmieniają istotę całego procesu. Według tego podsumowującego raportu, wysiedlono 2.649 rodzin z 14.088 osobami.

Struktura wiekowa i płaciowa wysiedlonych pokazuje że najwięcej było dzieci poniżej 18 roku życia (7405), później kobiet (3501) i mężczyzn (3182). Do końca lipca, w końcu, z wysiedlanie z BiH zostało zakończone. W sprawozdaniu Komisji z 26 sierpnia konstatuje się że z terytorium Bośni i Hercegowiny ma odjechać jeszcze jeden transport Polaków którzy przebywają w Sarajewie, Doboju i powiedzie Derventskim i pojedyncze rodziny z innych miejscowości w Bośni i Hercegowinie.

Wysiedlanie Polaków z pozostałej przestrzeni Jugosławii trwało do 2 listopada 1946 roku, chociaż początkowo planowano że się zakończy na przestrzeni sześciu miesięcy. Polska ambasada w Belgradzie we wrześniu 1946 roku, zażądała od Ministerstwa Spraw Zagranicznych wydłużenia okresu wysiedlania. Ministerstwo wzięło pod uwagę tę prośbę i zdecydowało się aby proces wysiedlania zakończyć do 31 października 1946 roku. Faktycznym powodem było „ że się powszechnie uważało że się Polacy wysiedlą z BiH gdzie byli kolonizowani w większych grupach, zanim się nie policzyło że liczba Polaków jest dość znacząca i w pozostałych federalnych jednostkach“

Wysiedlanie Polaków z drugich federalnych jednostek było cięższe aniżeli te z BiH, „ze względu na to że Polacy nie są w tych krajach w większych koloniach„ Według raportu podsumowującego jugosłowiańskiej komisji ds. repatriacji Polaków, wysiedlono z Chorwacji 231 rodzin z 999 członkami, z Serbii 45 rodzin z 198 członkami i ze Słowenii pięć rodzin z 16 osobami. Tak więc w sumie 15301 wysiedlonych Polaków z terytorium Jugosławii, na BiH odchodzi 14088, co daje więcej aniżeli 92%. Wszyscy oni zostali bardzo sprawnie przesiedleni, co było pierwszym przypadkiem w komunistycznej BiH kolektywnego przesiedlania jednej mniejszości narodowej.


tłumaczenie z chorwackiego Χριστινος

źródło http://www.blogihrvati.com za, http://czetnik.blox.pl



O ikonach krótka refleksja  

Posted in ,


Raz po raz protestanci zdają się bez litośnie atakować prawowierną naukę o kulcie ikon. O "zaginionym" drugim przykazaniu jużem kiedyś napisał, tym razem chciałbym podzielić się wydaje się dość istotnymi w tym zagadnieniu przemyśleniami.

Jak zapewne zainteresowani wiedzą usystematyzowana nauka o prawowierności kultu ikon ikonodulia (- dosł: niewolnicza służba ikonom) została zawarta w orzeczeniach VII ekumenicznego soboru w Nicei A.D.787. Ojcowie soborowi zaznaczyli fundamentalną różnicę między składaniem czci Bogu, a kultem ikon - tak też kult należny tylko Bogu to προσκύνησις λατρευτική (proskynesis latreutike) czyli pokłon czci, natomiast w stosunku do ikon (oraz świętych) προσκύνησις τιμητική (proskynesis timetike) co można przetłumaczyć na pokłon szacunku.

Niestety ikonoklaści, jakimi są protestanci zdają się nie rozumieć zaznaczonej, być może subiektywnej różnicy i twierdzą że προσκύνησις λατρευτική jak i προσκύνησις τιμητική należne są TYLKO Bogu. Twierdzenie te jest bliskie prawdzie, jednakże jak to często się zdarza o fałszywości decyduje niuans.

Jak postaram się za pomocą Pisma Świętego ukazać, hołd możemy składać tak Bogu jak i ludziom z tą różnicą że nie każdy kult jest taki sam.

Najjaskrawszym przykładem oddania czci jest pokłon tak zwany "czołobitny", taki to hołd składają wszystkie narody Chrystusowi:
Któż by się nie bał, o Panie, i Twego imienia nie uczcił? Bo Ty sam jesteś Święty, bo przyjdą wszystkie narody i padną na twarz przed Tobą, bo ujawniły się słuszne Twoje wyroki. Ap 15:4
τις ου μη φοβηθη κυριε και δοξασει το ονομα σου οτι μονος οσιος οτι παντα τα εθνη ηξουσιν και προσκυνησουσιν ενωπιον σου οτι τα δικαιωματα σου εφανερωθησαν
Użyty tu termin proskynesousin (od formy proskyneo) występuje także w Starym Testamencie w Septuagincie (dalej LXX).

Niechaj ci służą ludy i niech ci pokłon oddają narody. Bądź panem twoich braci i niech ci pokłon oddają synowie twej matki! Rdz 27:29
29και δουλευσατωσαν σοι εθνη και προσκυνησουσιν σοι αρχοντες και γινου κυριος του αδελφου σου και προσκυνησουσιν
Tak w Apokalipsie jak i księdze Początków pada ten sam czasownik - oddawać pokłon. Interesujące może wydać się tłumaczenie tych fragmentów jakie podaje jedno z najpopularniejszych protestanckich przekładów Pisma Świętego, czyli King James Version:
Who shall not fear thee, O Lord, and glorify thy name? for thou only art holy: for all nations shall come and worship before thee; for thy judgments are made manifest. (Ap 15:4)
29Let people serve thee, and nations bow down to thee: be lord over thy brethren, and let thy mother' sons bow down to thee (Rdz 27:29)
Jedno greckie słowo oddane za pomocą różnych terminów. Zważywszy że nowożytne tłumaczenia ST są opracowywane z wydań Biblii hebrajskiej (BH) pojawiają się różnice z tłumaczeniem LXX. Jednakże biorąc pod uwagę rolę jaka LXX piastowało w formowaniu się chrześcijaństwa moim skromnym zdaniem, w kwestiach fundamentalnych dla wiary winno się odwoływać z jednakową emfazą do BH jak i LXX.

Podobnie jak pokłon miał być oddawany Jakubowi, jak i Juda otrzymuje taką obietnicę:
Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon!Rdz 49:8
σε αινεσαισαν οι αδελφοι σου αι χειρες σου επι νωτου των εχθρων σου προσκυνησουσιν σοι οι υιοι του πατρος σου
Mimo tych fragmentów Pismo ostrzega przez oddawaniem pokłonów idolom pogan:
Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Wj 20:5
προσκυνησεις αυτοις ουδε μη λατρευσης αυτοις εγω γαρ ειμι κυριος ο θεος σου θεος ζηλωτης αποδιδους αμαρτιας πατερων επι τεκνα εως τριτης και τεταρτης γενεας τοις μισουσιν με
ze słowami z Dekalogu współgra zakaz umieszczony w innym miejscu księgi Wyjścia:
Nie będziesz oddawał pokłonu ich bogom i nie będziesz ich czcił. Nie będziesz postępował według ich postępków, lecz zburzysz zupełnie i bezlitośnie połamiesz w kawałki ich stele. Wj 23:24
24ου προσκυνησεις τοις θεοις αυτων ουδε μη λατρευσης αυτοις ου ποιησεις κατα τα εργα αυτων αλλα καθαιρεσει καθελεις και συντριβων συντριψεις τας στηλας αυτων
Prócz terminu proskyneseis wyboldowany został inny czasownik, mianowicie - latreuses, który to w BT został oddany raz jako "służyć" drugi "czcić". W teologii ikon czasownik ten jak później zostanie to ukazane ma fundamentalne znaczenie.

Wydzwięk zakazu z Dekalogu jak i późniejszego fragmentu jest oczywisty - nie wolno nie tylko oddawać czci idolom. Zestawienie tych czasownikó - cześć i pokłon może zasygnalizować że mamy do czynienia z pewnym wartościowaniem aktu pokłonu - ten oddawany Jakubowi i Judzie nie jest bałwochwalczy, ten idolom jest. Co jest różni?

Pismo Święte używa kilku czasowników mających określić stosunek oddania, kultu, honoru jednej osoby do drugiej. W Dekalogu czytamy odnośnie relacji dzieci do rodziców:
Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. Wj 20:12
τιμα τον πατερα σου και την μητερα ινα ευ σοι γενηται και ινα μακροχρονιος γενη επι της γης της αγαθης ης κυριος ο θεος σου διδωσιν σοι
Ten sam czasownik występuje w Ewangelii wg. Jana:
aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał.Jn 5:23
παντες τιμωσιν τον υιον καθως τιμωσιν τον πατερα ο μη τιμων τον υιον ου τιμα τον πατερα τον πεμψαντα αυτον
W obu wypadkach tłumacz BT oddał grecki termin jako "cześć", jest to oczywiście dopuszczalne ale prawdopodobniej lepszym terminem jest "oddawać szacunek".
Bóg nakazuje oddawać szacunek (honorować) rodziców, ale i używa tego samego czasownika aby ukazać obowiązek wobec Syna tj. Jezusa Chrystusa.

Wróćmy jednak to głównego tematu tejże refleksji. Coraz jaśniejsza staje się różnica między pokłonem i szacunkiem a pokłonem i czcią. Może więcej światła rzucą kolejne fragmenty:
Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Mt 4:10
τοτε λεγει αυτω ο ιησους υπαγε σατανα γεγραπται γαρ κυριον τον θεον σου προσκυνησεις και αυτω μονω λατρευσεις
Słowa Jezusa kierowane do szatana są parafrazą cytowanych już fragmentów z księgi Wyjścia, pokłon wraz z czasownikiem latreuseis staje się aspektem kultu zarezerwowanym jedynie dla Boga! Nikomu poza Nim nie można skłądać pokłonu czci.
Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. Ap 7:15
δια τουτο εισιν ενωπιον του θρονου του θεου και λατρευουσιν αυτω ημερας και νυκτος εν τω ναω αυτου και ο καθημενος επι του θρονου σκηνωσει επ αυτους
Często jako werset bibiliny przeciwstawiający się kultowi ikon oraz świętych podawany jest fragment z listu Pawła do Rzymian:
Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Rz 1:25
οιτινες μετηλλαξαν την αληθειαν του θεου εν τω ψευδει και εσεβασθησαν και ελατρευσαν τη κτισει παρα τον κτισαντα ος εστιν ευλογητος εις τους αιωνας αμην
Oczywistym jest, że zacytowany pasus z Biblii nie może być utozsamiany z praktyką honorowania ikon z uwagi na użyty czasownik - latria. Sobór w Nicei z 787 bardzo jednoznacznie odróżnił stosunek do ikon - użyto tu tego samego czasownika jak w IV przykazaniu dekalogu odnośnie rodziców - timao, od czci oddawanej Bogu latrii.

Ktoś może się zapytać... no dobrze ale czym do diaska różni się to skoro dla zewnętrznego odbiory pokłon szacunku jak i pokłon czci wygląda identycznie? Czy to rozróżnienie to nie sofistyka, która zatraca sens?

Oczywiście że granica między czcią a szacunkiem może być cienka i jak relacjonuje Pismo bywała przekraczana (historia miedzianego węża zob: Liczb 21:8-9 i 2Król 18:4).
Proszę pamiętać zawsze o słowach ewangelisty Jana, który ostrzega przed pochopnym sądem:
Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy. Jn 7:24

България  

Posted in

Południowo-wschodnia Europa ma jakiś magnez który raz po raz wyrywa mnie z rutyny podwarszawskiego sela. Dla wielu, może dla większości Bułgaria kojarzy się w PRLem i wycieczkami maluchem nad Czarne Morze... no i dobrze ale od roku Bułgaria dla mnie to coś więcej, można przewrotnie powiedzieć - drugi dom. Cóż, jako że mieszkania w Polsce drogie postanowiłem aby nabyć tanie gdzieś gdzie w miarę ciepło i wino tanie.
No dobra ale nie o tym chciałem napisać.
O religijności Bułgarów kiedyś tam pisałem, jednym słowem mało jej, a jeśli już jest bardzo płytka i tandetna jak podrabiane ikony z naklejanymi motywami.

Ostatnim razem jak i zawsze w niedzielę udałem się do cerkwii bułarsko-katolickiej "Zaśnięcia Bogurodzicy" tuż za dworcem w Burgas, jak kiedyś wspominałem posługje tam polski ksiądz, nazwisko znowu żem zapomniał eh. Liturgia poprzedza jakby inaczej ... różaniec :) a sama liturgia jak to unici "troszkę" zlatynizowana.

Po liturgii przez chwilę rozmawialiśmy na chórze gdzie odbywają się niedzielne spotkania parafii. Przy kawie i herbacie dość zaawansowane wiekiem grono dyskutuje na temat kazania.
Pracujący w Bułgarii polski zakonnik wspominał o czasami trudnych relacjach z prawosławnymi i oskarżeniach o prozelityzm. Problemy te wydają się nonsensem biorąc pod uwagę że ogromna część Bułgarów nie jest nawet ochrzczona! Liczba księży biorąc pod uwagę niewielką społeczność czy to katolików obrządku greckiego czy łacińskiego jest zbyt mała na regularną posługę duszpasterką, tak też wszelkie "podkradanie" wiernych cerkwi prawosławnej jawi się jako wielki nonsens.

Bułgarzy po okresie komunizmu mimo że pozornie lub realnie prawosławni prezentują swoistą odmianę ortodoksów. Nie rzadkim widokiem jest różaniec na lusterku w samochodzie a w niejednej cerkwii obok czotek i ikon wiszą na sprzedaż katolickie różańce.
Nie da się ukryć że naród ten spragniony jest duchowości, realnego a nie tylko szablonowego duszpasterstwa.


Inną cechą Bułgarów jest lenistwo! Kto twierdzi że Polacy to lenie nie znam Bułgarów. Dogadanie ceny z taksówkarzem czasami wywołuje salwy śmiechu - podobnie jak targowanie się na straganach i bazarach.


Powoli tęsknię za Bułgarią za kawiarniami gdzie expresso kosztuje 1,5zl a pyszna musaka czy kawarma 6zl :)

Zostałem antysemitą!  

Posted

Kończy się sierpień czas wakacji powoli mija a z nim wolny czas na zaległe lektury. Po nieda się ukryć kontrowersyjnej książce Gezy Vermesa sięgnąłem po chyba nie mniej budzącej emocje pozycjię "Kościół, Żydzi, Polska". Nie jest to zwykła książka - można rzecz jest niezwykła ale nie dlatego aby odkrywała coś tajemnicze ale dlatego iż jest to "wywiad rzeka" jakiego udzielił ksiądz profesor Grzegorzowi Górnemu i Rafałowi Tichemu.

Lektura nie byle sobie... przeszło 550 stron treści rozmowy plus szeroka bibliografia publikacji autorstwa ks. Chrostowskiego.
W rozmowie z księdzem Chrostowskim publicyści Frondy i "44" poruszają głównie wątki związane z relacjami katolicko-żydowskimi jak i polsko-żydowskimi. Czytamy więc o kulisach usunięcia klasztoru Karmelitek z terenów przy Auschwitz, o kontrowersjach związanych z krzyżem na Żwirowisku, początkach dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce. Czytelnik dość łatwo daje porwać się sprawnej retoryce ks.Chrostowskiego i zdaje mu się że w rzeczywistości bierze udział w opisywanych wydarzeniach.

Jeszcze do niedawna byłem dość radykalnym sceptykiem osoby ks.Chrostowskiego, wydawał mi się postacią negatywną, która posiadając ogromną wiedzę o judaizmie i historii Żydów celowo wykorzystuje niewiedze odbiorcy aby wywołać wcześniej zaplanowane emocje. Po lekturze wspominanej pozycji muszę skorygować swoje opinię, ukazał mi się człowiek idei, gorąco wierzący w słuszność prowadzenia dialogu, postać całkowicie poświęcona idei przełamywania stereotypów między katolikami, Polakami a żydami.

Wyłaniająca się z opowieści ks.Chrostowskiego postać przypomina trochę idealistycznego bohatera skazanego na klęskę - okazuje się że dialog jest niemożliwy ale nie dlatego że strona żydowska te go unika (choć jest to problem złożony) ale przede wszystkim że strona Polska, katolicka nie jego gotowa na wewnętrzny dialog w łonie Kościoła. Dowiadujemy się o ciemnych jegomościach którzy gotowi byli rezygować całkowicie z racji strony chrześcijańskiej w imię "poklepania" po plecach i uznania ich za ludzi "dialogu". Takimi czarnymi bohaterami dialogu okazują się nieżyjący już ks.Musiał czy red.Turowicz.

Odowiadając na pytania redaktorów Frony i "44" ks.Chrostowski ujawnia kulisy swoich wyjazdów do Stanów i Kanady, dowiadujemy się o obrazie Polski wśród Żydów amerykańskich, o mitach Polaka-antysemity, Kościoła katolickiego jako głównego sprawcy Holocaustu.
Mimo swoich objętości każda strona książki stanowi wewnętrzną historię, sprawiając że czytalnik z równą atencją i zainteresowaniem śledzi kolejne opowieści księdza profesora.
Powstrzymam się od dalszego referowania przywołanej pozycji, pozostawiając czytelnikowi całą przejemność z odkrywania coraz to ciekawszych kulis dialogu katolicko-żydowskiego.


Równość (?)  

Posted in

Gdyby ktoś zastanawiał się nad tym od kogo inspirację czerpią tzw pro-choice to proszę kliknąć na poniższy obrazek... mi brak słów.

Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie (Łukasz 18:11)  

Posted


Modlitwa w życiu każdego wierzącego powinna i nierzadko odgrywa pierwszoplanową rolę. Trudno mówić o sobie jako człowieku religijnym, kiedy to zapomina się o modlitwie.Modlitwa jest czasem nie tylko prośby* ale i dziękczynienia kiedy wysławia się Boga za liczne błogosławieństwa, które stały się naszym udziałem. Nie da się ukryć że w modlitwie ukazuje się istota wiary którą wyznajemy. Przed Bogiem człowiek nie musi udawać, unosząc dłonie, klęcząc czy też bijąc pokłony stajemy się prawdziwi. Stają się prawdziwe nasze intencje, co istotniejsze, prawdziwy staje się Bóg. Stara łacińska sentencje Lex orandi, lex credendi, ukazuje prawdę - jak się modlisz tak i wierzysz.

Powodem dla którego piszę tą notkę jest żydowska modlitwa Birchot haszecha (poranne błogosławieństwo). Nie chciałbym nawiązywać do burzy, jaka rozgorzałą wokół wielkopiątkowej modlitwie za żydów, jednakże lektura codziennej listy błogosławieństw które recytują ortodoksyjni jak i konsrwatywni żydzi rodzi pytanie o zasadność krytyki paschalnej modlitwy.

Codzienne modlitwene zasady jakimi kierują się żydzi oparte są na gematrii słowa Cadyk (heb. צדיק, sprawiedliwy). Według żydowskich nauczycieli, żydzi winni odpowiedzień "Amen" na nie mniej niż 90 błogsławieństw (90=צ), wyrecytować Kedusza ("Święty, święty, święty...") cztery razy (4=ד), powiedzieć Kaddisz dziesięć razy (10=י), oraz wyrecytować 100 błogosławieństw (100=ק) każdego dnia(sic!). (Berachot 60b)
Przyjrzyjmy się jak wyglądają wybrane poranne błogosławieństwa:

Baruch atah (Haszem) Eloheinu melech ha-olam, szelo asani goj.
Błogosławiony jesteś (JHWH) Boże władco świata żeś nie uczynił mnie gojem (poganinem)
Baruch atah (Haszem) Eloheinu melech ha-olam, szelo asani awed.
Błogosławiony jesteś (JHWH) Boże władco świata żeś nie uczynił mnie niewolnikiem (idiotą)
Baruch atah (Haszem) Eloheinu melech ha-olam, szelo asani isza
Błogosławiony jesteś (JHWH) Boże władco świata żeś nie uczynił mnie kobietą

Dziękuję Ci Boże żeś nie uczynił mnie jak ci tamci, goj, niewolnik czy kobieta - tak można sparafrazować poranna modlitwę żydów. Jak można ją ocenić z pozycji osoby wierzącej? Czy można dziękować że nie jest się jak inni? Czy Bóg naprawdę czeka na takie błogosławieństwo? Korci mnie aby się zapytać, jak goj, niewolnik czy kobieta może takiego Boga sławić i wielbić?
Na koniec fragment z Ewangelii Łukasza, który pokazuje że od czasów Jezusa żydzi nie chcą się zmienić :
Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. 18:11 BT
Pamiętajmy o przestrodze naszego Pana:
Powiadam wam: (...) Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony. 18:14 BT